Archiwum listopad 2004, strona 1


jak widzicie - nowy lay
Autor: malenstvou
04 listopada 2004, 21:21

po pierwsze to zmienilam laya na bardziej mroczny i hardcorowy. hellsing.... *ślinks* i dostalam mocno po glowie od rin za wklejanie pucci ^^ pokazala mi inna fajna mange o wdziecznej nazwie gensomaden saiyuki, ale to sie nie nadaje do wyrazania uczuc, tylko do slinienia ^_^ w sumie ciezko sie bylo rozstac z samara, moja odwieczna idolka, bardzo sie zaprzyjaznilysmy choc jeszcze nie opanowalam pelnej techniki wychodzenia z telewizora. ale zagralam samare w szkolnym przedstawieniu :)

po drugie jutro jadymy do ani na 18. juz sie ciesze, modle sie tylko zeby prezent przezyl podroz.. taki cenny i piekny... *wzdych* impreza tez pewnie bedzie spogo, beda jej wszyscy najlepszi przyjaciele, duzo jedzenia i filmow ^^ juz wiem, ze bedzie ''przepowiednia''. wiec na pewno bedzie hardcore.

po trzecie heiko idzie jutro na koncert. taki tam metalowy zespol o nazwie jezdzcy. tylko zeby mi go tam nie zdeptali, albo brody nie wyrwali. ania mnie dzis uspokoila, ze jakby byla jakas ostra akcja miedzy nami jak sie  W KONCU spotkamy, to bede umiala jednak zachowac zdrowy rozsadek i wcisnac hamulec. czyli ze mam sie ubiegac o spanie u ciotki. czyli razem ^_^ nawet jak bedziemy spac u babci w oddzielnych pokojach, jaki to problem zajsc go w nocy niepostrzezenie... hyhy. ujć, tylko zeby mi tam zawalu nie dostal. bo ja chce z nim spac, a nie go straszyc. :)

trzymcie sie cieplo. wlasnie zagadal :)

czemu ja sie boje spytac???
Autor: malenstvou
02 listopada 2004, 11:49

wczoraj zrobilo sie calkiem przyjemnie. siedzialam ponad dwie godziny z rodzicami i sobie po prostu rozmawialismy. jak rodzice sie poznali, ze mi bylo zle w sanatorium, kto mial jakie przygody w dziecinstwie itd. chyba nigdy jeszcze nie rozmawialam tak z obojgiem na raz. bardzo sie ucieszylam, bo tato mi udowodnil, ze jednak jakos mu zalezy, ze nie jest tylko od dawania kasy i ''odslon mi mecz'' :)

zawsze kiedy odpadnie mi kawalek lakieru dostaje schizy i zeskubuje caly z wszystkich paznokci. wiem, ze to niezdrowe, ale on sie tak fajnie odrywa ^___^

mam jeszcze nie wie, czy mi pozwolic przyjechac do dziadkow na ferie. chodzi oczywiscie o heika. jak ostatnio dobitnie dala mi do zrozumienia, nie znamy sie 4 miesiace tylko dwa tygodnie z moim ''kolega z niemiec''. bo dla niej rozmowy przez neta sie nie licza. w ten sposob sie nie da pozanc czlowieka. a ja nie umiem jej powiedziec, ze to jest moj chlopak. bo wiem, ze bedzie mi wmawiac i udowadniac, ze go nie znam, ze to jest tylko zauroczenie i ''moze zostaniecie wspanialymi przyjaciolmi''.

wiem, ze moglam trafic lepiej. wiem, ze ''zasluguje na kogos lepszego'' (czyt. mieszkajacego blizej grzecznego chlopca, najlepiej z oazy i podpisana krucjata w reku). to nie dla mnie mlodszy ode mnie ateista mieszkajacy za granica, dla ktorego powodem do dumy jest obalenie dwoch butelek szampana i przerwa w zyciorysie od drugiej do piatej w nocy. ale czy mozna kogos zmusic, zeby przestal kochac?

ja mam swiadomosc, ze to moze nie miec sensu. bedziemy sie widziec najwyzej co pol roku (dopoki nie skonczy szkoly). wiem, ze nie znam go jeszcze na tyle dobrze, zeby spedzic z nim reszte zycia. ale ufam mu i bardzo mi na nim zalezy. i nikt tego nie zmieni. to jeszcze nie jest ta jedyna i prawdziwa milosc. moze to wcale nie ten wlasciwy. ale jest dla mnie najwazniejszy, z nim czuje sie zupelnie inaczej niz z kimkolwiek innym. a przy mnie nie pije ^^ i mimo ze jest ateista, ma zlote serce, jest odpowiedzialny (mimo mlodego wieku) i za zadne skarby nie dal by mnie skrzywdzic. ufamy sobie i chcemy byc razem, pomimo tych wszystkich przeciwnosci.

Panie, pomoz mi porozmawiac jakos szczerze z mama. zeby ona to zrozumiala. zeby pozwolila nam sprobowac byc razem.